wtorek, 10 lipca 2012

W czynie społecznym...

Tak wygladały ostatnio moje poczynania z papierem w roli głównej. Robiłam zaproszenia, kotyliony i takie tam na nadanie imienia pewnej placówce oświatowej
Może tym razem pójdzie trochę lepiej i uda mi sie wykorzystać możliwości jakie stwarzaja wakacje. W pracy niby luz, ale jednak nie do końca. Kto pracuje z dziecmi wie, że grupy łączone typu 3- latki i 6 -latki razem w ilości sztuk 24 to nie jest to, co tygrysy lubią najbardziej ;) Teraz jestem już w domku i czeka mnie juz tylko wyjście na rowery, czytanie bajek, buziaki i całusy ...

1 komentarz:

  1. to są te postimprezkowe kotylionki?
    Jeśli tak, to szacun:) Misterna robota.

    OdpowiedzUsuń